Taka zima jak ta, zachęca do zabawy na świeżym powietrzu.
Niektórzy przypominają sobie przyjemność jazdy sankami, a inni porzucają się śnieżkami lub ulepią
bałwana. Wyrośliśmy w kręgu wyobrażeń o okrąglutkim i sympatycznym bałwanku z
utoczonych śnieżnych kulek, z marchewkowym nosem i w starym zniszczonym
kapeluszu. Takim jak ten z bajki
Andersena, co zakochał się w piecyku. Co prawda, jak to z sympatycznymi
stworzeniami bywa, twórcy horrorów próbowali nam nieco odsłodzić ten wizerunek. Tak powstał an przykład
bohater dwóch części horrorów o Jacku Frost – skazanym na śmierć więźniu, który
pod wpływem mutagennych substancji staje się śniegowym bałwanem i zaczyna
mordować mieszkańców miasteczka Snowmonton. Eeee… I kto by się na to nabrał…
Bałwanki są słodkie, są uroczym symbolem zimy i jeśli ich miejscem nie jest
zaśnieżone podwórko, to niech chociaż zawiśnie jako ozdoba na świątecznej
choince.
 |
Ilustracja z bajki H.C. Andersena ok. 1871 Lorenz Frølich -[Wikipedia] |
I to miał być zwykły tekst o retro bałwanku z czasów
prababci, a dokładnie jej dzieci: dziadka i jego sióstr, dzieciństwa
przypadającego na początek XX wieku, mniej więcej o latach 1905-1914. Tekst o zimowych
zabawach na śniegu dzieciaków przed I
wojną światową. Wpis okraszony reklamami bałwanków z ówczesnych reklam
świątecznych i ilustracji z dawnych gazet i książek dziecięcych. Kilka
szczegółów przykuło jednak moją uwagę na tyle, żeby jednak uważniej się
przyjrzeć postaci bałwana, jego ewolucji i jego… hmm… nieco mroczniejszej
stronie charakteru. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie na przełomie XIX i
XX wieku usposobienie tej śnieżnej postaci złagodniało, coraz bardziej
zacierając pierwotne znaczenie tej zimowej zabawy, a może raczej jednak
magicznego pradawnego obrzędu? Nie uprzedzajmy jednak faktów.
 |
Ilustracja z książki Jadwigi Warnkówy, Wiejskie uciechy Władzia i Zosi, 1899
|
 |
Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego
|
Czy bałwan mógł chodzić?
Na większości ilustracji z tego czasu widzimy zwykle już
klasycznego bałwana, składającego się z trzech kul, z których największa
przedstawia jego dolną część, środkowa, nieco mniejsza – jego tułów, a górna najmniejsza stawała się
jego głową. Czasem jednak toczenie kul służyło jedynie zebraniu odpowiedniej
ilości śniegu, by zbudować olbrzymią postać, najwyraźniej wyposażoną w nogi.
Czasem te nogi symbolizowane były przez dwie, oddzielne mniejsze kulki, ale
czasem rzeźbiono całkiem wyraźne dwie nogi, sugerujące, że bałwan… może
chodzić, a zatem może i nawiedzać ludzkie domostwa.
Może dlatego bałwana niszczono po zbudowaniu? Tak, tak… bitwa z bałwanem
na śnieżki była kiedyś ważnym elementem tej zabawy. Nie zawsze bowiem poczciwy
Bouli (to taki sympatyczny bałwanek z francuskiej kreskówki dla dzieci) miał
szansę doczekać ocieplenia i po prostu zniknąć z powierzchni ziemi, roztapiając
się w promieniach wiosennego słońca.

Śnieżki i bałwan ok. 1882 roku
[Wikipedia]
bałwan, ‘słup, bryła (soli)’, łac. bancus, przeniesione (późno) na ‘nieruchomych, ciężkich’, ‘głupich’; przed wiekami na ‘słupy-bożyszcza’, stąd bałwan, ‘bożek, idolum’, bałwochwalca (skrócone z bałwanochwalca); tak samo w węgierskiem; przeniesione i na ‘fale morskie’, bałwany (a te dowolnie na bałchany przekręcone, od gór bałkańskich, — jeśli nie raczej odwrotnie, z gór na fale?). Słowo zagadkowe, powszechne u Słowian, u Serbów i Słowieńców: ‘bożek’ i ‘belka’. U Czechów nigdy ‘bożkiem’ nie bywał, tylko ‘kłodą’. Na Rusi w 18. w. franc. idole przez bałwanczik oddają, zresztą bołwan, ‘kloc, kłoda, głupiec’; w cerk. tylko ‘kłoda’; stąd węg. bálvány, ‘bożek’, ‘słup jego’. Wyraz przybył ze Wschodu, ale jak i skąd? Jedni wywodzą go z starotursk. balbal, ‘słup zwycięstwa nad zabitym wrogiem’; drudzy z pers. pahlawan, ‘bohater’, przez kirgiskie palwan, balwan, ‘bohater’, ‘słup na cześć jego (bożek)’, ‘kloc, głupiec’. Z tegoż perskiego pahlawan ma pochodzić i turec. bałaban, ‘wielki’ i nazwa ‘sokoła’, znane u południow. Słowian (u Serbów: ‘wielki’, ‘czapla’) i na Rusi (‘sokół’, ‘bałwan’, ‘wielki garnek’), a w dziejach Lwowa jako imię osobowe znaczne (jepiskop Bałaban, przeciwnik unji r. 1595; w 19. w. kupiec Bałaban); u nas z wszelką pewnością od Rusi, jak i bałabuchy, ‘ciasta’; bałaburki, ‘ziemniaki’, co od bałabana, ‘wielkiego’, przezwane. - Aleksander
Brückner, Słownik etymologiczny języka polskiego, 1927, Kraków
 |
Walka z bałwanem, Moje Pisemko: tygodnik obrazkowy dla dzieci 1920
Uzbrojenie
Klasyczny bałwan jest uzbrojony. Czasem jest to zniszczona miotła, łopata, a czasem po prostu uschnięta gałąź.
Elementarz polski poznański, ułożony podług mięszanej metody pisania i czytania, Poznań 1899
Reklama z tamtego okresu w ręce bałwana zamiast broni wkłada w jego ręce (jeśli je ma) po prostu choinkę. Bałwan był wygodnym narzędziem ówczesnego marketingu. Nie odwoływał się do symboli religijnych, a stawał się jakby łącznikiem pomiędzy światem przyrody (lasem) a światem ludzkim a na dodatek przynosił choinkę, zieloną, do ubrania. W tej roli często towarzyszył Gwiazdorowi czy świętemu Mikołajowi.
Stary szapoklak, czy nocnik?
Głowa bałwana musiała mieć nakrycie głowy. Zwykle przybierano ją tym, co było pod ręką. W mieście mógł temu służyć stary cylinder czy kapelusz, na wsi zepsuty koszyk lub dziurawe wiadro. Na ilustracjach widzimy też mniej codzienne ozdoby, takie jakie nocnik, czy metalowy lejek. W braku czegokolwiek lepiono imitację czapki czy kapelusza ze śniegu. Bałwany z gołą głową są znacznie rzadsze. Szalik pojawia się później.
Do przybrania postaci wykorzystywano to, co znalazło się zimą pod ręką. Oprócz węgielków i marchewki mogły temu służyć kamienie, ziemniaki, kawałki patyczków. Ponoć też na początku XX wieku można było kupić w sklepach specjalne zestawy do przybrania bałwana. Na pewno jednak bałwan miał cechy człowieka, albo postaci przypominającej ludzką, i to zazwyczaj ubranej, bo symbolicznie „ubierano go” w guziki. Czasem jednak rzeźbiono mu twarz, próbując mu nadać ludzkie cechy. Na niektórych pocztówkach widać dzieci z kopystkami, które służyły uplastycznieniu bałwaniej fizjonomii.
 |
Na bałwani nos, nieważne czy z marchewki czy z buraka, często czaiły się zające. Ilustracja Polska 1931 r. |
Alkoholik i nikotynista
O ile w Stanach wykorzystywano bałwana do reklamy alkoholu, o tyle u nas jego nieodłącznym atrybutem była fajka lub (w wersji nowocześniejszej) cygaro. Fajka, czy to stara i przepalona od dziadka, czy zrobiona z gałązki z szyszką, to częsty atrybut bałwana w tym okresie. Ten motyw powtarza się często na ilustracjach i w opisach lepienia bałwana w ówczesnych czasopismach dla dzieci czy opowiadaniach. Współczesne bałwany, jak widać, wykazują się większą wstrzemięźliwością. A może wspomniana fajka miała służyć jako atrybut męski? Bałwan bez wątpienia był facetem.
Pocztówka noworoczna, 1910 r. [Polona]
 |
Bałwan z cygarem i kominiarz pocztówka wyd, Niemcy,ok.1931 r. [Polona] |
Olbrzym
Jeżeli warunki pogodowe temu służyły to budowano śnieżnego olbrzyma. Im większy, tym lepszy i zabawa przedniejsza. Nierzadko widać, że bałwan jest olbrzymem, więc do jego budowy potrzebna była nawet… drabina.
 |
ilustracja z książki Elwiry Korotyńskiej , Wesoła zabawa. 1931
|
 |
Przyjaciel Dzieci 1875 r.
|
W kręgu
Zabawa z bałwanem nie kończyła się zwykle na jego budowie. Tańczono wokół niego, trzymając się za ręce, śpiewając zwykle wesołe, wymyślone na miejscu piosenki. Czy to echo jakiś dawnych obrzędów? A potem… przystępowano do destrukcji.
 |
Bałwan, drzeworyt z 1511 r. [Wikipedia] |
 |
Le Courrier français, 1908 r. |
Zniszczyć, rozwalić, ugotować…
Cała ta misterna robota nie zawsze służyła budowie ozdoby podwórka, czy postawieniu swoistego, zimowego stróża, który miał pilnować obejścia. (Spotkałam się z też z bałwanem z latarnią, który bardziej przypominał stróża). Bałwana należało zniszczyć. W wielu opowiadaniach dla dzieci zetknęłam się z opisem bitwy na śnieżki, staczanej z bałwanem. Oczywiście stroną przegraną był właśnie bałwan. Resztę zniszczenia dokowały już rączki i nóżki ówczesnych milusińskich. Jakże doskonały i intuicyjny sposób na odreagowanie złości dla dzieci. Dzisiejsza psychologia byłaby przyklasnęła tylko temu pomysłowi. Poza tym można następnego dnia można było zacząć zabawę od nowa. Czy jednak tylko to? Na najstarszej, zachowanej ilustracji z Godzinek Getijden-en gebedenboek z roku 1390 widzimy bałwana na ruszcie… a zatem idea zniszczenia śnieżnego potwora okazuje się znacznie starsza.
 |
Najstarszy, dotychczas znany wizerunek bałwana ( i to bałwana na ruszcie) z ok. 1390 r. Getijden-en gebedenboek; [Wikipedia] |
Wszystko wskazuje na to, że zniszczenie bałwana miało zagwarantować wcześniejsze nadejście wiosny, urodzajne lato. Pamiętajmy – zima była okresem trudnym, niebezpiecznym i choć dawni ludzie tłumaczyli sobie jej istnienie jako naturalny porządek rzeczy, pozwalający przyrodzie odpocząć i odrodzić się wiosną na nowo, to jednak ta pora roku wymagała od człowieka wielu wyrzeczeń, przygotowań i dużej siły przetrwania. Im krócej trwała, tym lepiej. Szczególnie dokuczliwa była tam, gdzie trwała najdłużej i była najsroższa. Istnieją hipotezy, że w rosyjskiej mitologii bałwany były wyobrażeniem duchów zimy, które proszono o miłosierdzie i skrócenie czasu trwania zimna i mrozu. Szybkiemu odlotowi w niebo służyć miała trzymana w rękach miotła (tak jak i czarownicom?) Rzeźbiono tam także śnieżne baby, a niekoniecznie śnieżniki, czyli postacie męskie.
 |
Ilustracja Adriana Ludwiga Richtera (1803-1884), |
 |
Posener Jugendkalender
|
W Zurychu zachował się wyjątkowy rytuał niszczenia bałwana. W święto Sechseläuten (kiedyś obchodzone w dzień równonocy wiosennej, dziś w trzeci poniedziałek kwietnia) spala się postać bałwana Böögg, symbolizującego zimę. Bałwan jest szmaciany, ale nadziany materiałami wybuchowymi. Tradycja głosi, że czas pomiędzy podpaleniem stosu a wybuchem jest wskaźnikiem nadchodzącego lata. Im to krótszy czas tym cieplejsze i bardziej słoneczne lato się zapowiada. A tak na marginesie - szwajcarski Böögg zachował swoją fajkę.
Podobne zwyczaje spotkamy i w innych krajach. W tzw. Różową Niedzielę (Laetare) czyli IV niedzielę Wielkiego Postu, gdy kapłan w kościele katolickim może ubrać ornat koloru różowego, w niektórych niemieckich miejscowościach, świętuje się tzw. Sommertagszug, podczas którego pali się bałwana ze słomy. Zaś w Segedynie, na Węgrzech, pod koniec zimy bałwanki spychano do rzeki Cisy.
Bałwan polityczny
Bałwana kojarzono z osobą głupią, nierozgarniętą, a wyzwisko "Ty bałwanie" raczej nie należy do uprzejmych. Nie tylko w Polsce określenie bałwan ma zabarwienie pejoratywne. Na Litwie bałwan nazywany jest bezmyślnym. Na znak protestu przeciwko litewskiemu rządowi, zimą 2005 r., Litwini ulepili 141 bałwanów w pobliżu swojego parlamentu - po jednym dla każdego posła. Historia politycznego lepienia bałwanów jest znacznie dłuższa. Ot choćby podczas wyjątkowo śnieżnej zimy w 1511 r. w Brukseli mieszkańcy ulepili ponad 100 bałwanów. Część z nich była satyryczna, część przedstawiała nawet sceny dość obsceniczne, ale znalazły się i takie o charakterze politycznym.
W 1909 roku w Berlinie, w Tiergartenie ulepiono bałwana, który stał się obiektem wycieczek berlińczyków. Otóż zręczny artysta w śniegowej postaci wiernie odtworzył postać ówczesnego kanclerza Bűlowa. Spór artysty z fotografem, który chciał zarobić na odbitce pocztówki ze śnieżnym księciem Bülowem stała się zarzewiem procesu o prawa autorskie, o którym chętnie wspomniała poznańska prasa, jako że książę Bernhard von Bülow, niemiecki polityk, dyplomata, kanclerz II Rzeszy oraz premier Prus w latach 1900-1909 nie był zbyt lubiany w Poznaniu ze względu na swoją antypolską politykę.
Motyw bałwana był często wykorzystywany przez satyryków. Tak jak w poniższej satyrze na koalicję Niemiec i AustroWęgier na początku 1915
 |
Satyra na sojusz Niemiec i Austrio-Węgier na początku I wojny światowej. Czasopismo Mucha 1915 r. |
Komentarze
Prześlij komentarz