Co się stało z dawnym krzyżem chwaliszewskim?

Moją
prababcię Mariannę, gdy ta przybyła do Poznania z niewielkiego, wielkopolskiego
miasteczka, przywitała inna postać Chrystusa. Nigdy się nie dowiem, czy
przyjechała na Chwaliszewo tramwajem (zwanym ówcześnie kolejką elektryczną),
którego linia wiodła na Tum, czy przywiózł ją wozem któryś z braci. A może
wzięła dorożkę? Albo po prostu przyszła pieszo, prowadząc za rękę mojego,
wówczas sześcioletniego, dziadka? Przypuszczam, że wielkiego krzyża nie można
było nie zauważyć, przekraczając Most Chwaliszewski. Domyślam się, że
przeżegała się wówczas, może nawet zatrzymała i chwilę pomodliła? Na pewno
mijała go jednak dość często, podobnie jak i wielu innych mieszkańców
Chwaliszewa. Wszakże wiele spraw trzeba było załatwić po drugiej stronie rzeki,
a chcąc ją przebyć, trzeba było skorzystać z mostu – innej drogi po prostu nie
było. A obok wciąż czuwał On – zawieszony na żelaznym, a nie drewnianym krzyżu…
Ten,
z czasów Marianny, nie był też pierwszy. Wcześniejszy jeszcze, stał na
środkowym prześle mostu, witając niejako szyprów, wpływających w zakole Warty. Usunięto
go w 1877 roku podczas rozbiórki starszego, drewnianego mostu. Niestety, po
przebudowie mostu, opartego na stalowej konstrukcji, zaborcy nie wywiązali się
z wcześniejszych obietnic i nie chcieli wydać zgody na powrót krzyża na swoje
dawniejsze miejsce.
Długa
była walka o powrót krzyża na most. Spór był bardzo burzliwy. Zbiórka pieniędzy na ustawienie krzyża została
uznana za nielegalną, a odpowiedzialny za nią proboszcz został ukarany grzywną.
Cała historia tego konfliktu jest niezwykle ciekawa, więc za jakiś czas być
może wrócę i do niej. Pomimo trudności, wreszcie władze ustąpiły i w 1880 roku
wyznaczono pod krzyż nowe miejsce. Uroczystość, związana z ustawieniem nowego
krzyża, stała się prawdziwą demonstracją sprzeciwu wobec zaborców. Warto w tym
miejscu nadmienić, że darczyńcami byli nie tylko mieszkańcy Chwaliszewa, czy
sami Poznaniacy – pieniądze na ten cel przekazywano nawet z odległego Lwowa.

Sam
żelazny krzyż został wykonany został w 1878 w Zakładach Hipolita Cegielskiego,
miał 4 metry wysokości i 2,26 metrów szerokości, zaś ramiona postaci Chrystusa
miały rozpiętość po jednym metrze. Sam krzyż został pomalowany na stalowoszary
kolor, ale w 1937 roku. Końce poprzecznej belki i szczyt ozdobione były
wydrążonymi, złączonymi ze sobą półkolami, artystycznie szkieletowane były
również połacie belek.
Krzyżem i jego renowacją opiekowali się szczególnie
miejscowi rybacy, w tym Poznański Cech Rybacki. Wielokrotnie był odnawiany. Warto przyjrzeć
się jak krzyż wyglądał na różnych fotografiach – różne detale mogą być często
podpowiedzią, z jakiego okresu pochodzić może zdjęcie. Na przykład w 1937 roku
czasie jednej z renowacji wycięto rosnący w pobliżu krzak bzu.
Podobno krzyż w swej ówczesnej formie
został zniszczony i wrzucony do Warty przez wojska niemieckie krótko po
wkroczeniu do Poznania w 1939 roku? Czy tam nadal spoczywa, na dnie zasypanej rzeki?
Na zdjęciach z rozbiórki mostu widać już
nową, dzisiejszą formę krzyża.
Z krzyżem wiąże się wiele legend. Wkrótce
i nich opowiem…
Komentarze
Prześlij komentarz