23 sierpnia

Klasztor, Ogród Cegielskich i Miejski Lazaret

 Zaglądamy do kolejnego poznańskiego szpitala, tym razem do Szpitala Miejskiego.

Czy wiecie, że pierwotne zabudowania szpitala były klasztorem? Budynki przy ulicy Koziej 9 oraz Szkolnej 14/16 zajmowały wcześniej Karmelitanki Bose. Po konfiskacie klasztoru przez władze pruskie, budynki zostały sprzedane miastu i przystosowane na cele szpitalne.  Co jakiś czas okazywało się jednak, że szpital nie spełnia oczekiwań i budynki remontowano, przebudowywano i rozbudowywano o kolejne kondygnacje, pomieszczenia i oddziały. 


W tym celu  dokupiono wpierw willę rodziny Cegielskich, którą przebudowano i adaptowano na Oddział Dziecięcy, a ogród zamieniono na park szpitalny. W 1900 roku poznański magistrat podjął decyzję o zakupie kolejnej części ogrodu Cegielskiego, położonego przy ulicy Podgórnej.  


Przed pierwszą wojną światową szpital dysponował przeszło 600 łóżkami i pięcioma oddziałami: Chirurgicznym, Wewnętrznym, Skórno-Wenerycznym, Chorób Dziecięcych i Umysłowo Chorych. Naczelne stanowiska w szpitalu zajmowali głównie lekarze narodowości niemieckiej, jednak w szpitalu pracowało też wielu lekarzy Polaków. Polskiej narodowości były też zatrudnione w aptece szpitalnej siostry aptekarki ze Zgromadzenia Sióstr Szarytek Świętego Wincentego a Paulo. Poznańscy pracodawcy opłacali specjalny abonament lazaretowy i zgłaszali bezpośrednio „osoby służebne” w biurze szpitala.




Na zdjęciu ogród przyszpitalny ok. roku 1904  według czasopisma Illustrierte Fachzeitschrift für Kurorte, Hotels, Sanatorien, Reise und Sport

#szpitalepoznańskie #szpitalmiejskiwPoznaniu #ulicaSzkolna #poznan1908

12 sierpnia

Posener Sanatorium

 

1904 r. Illustrierte Fachzeitschrift für Kurorte, Hotels, Sanatorien, Reise und Sport


Około 1900 roku poznański lekarz, dr Jaffé wraz ze wspólnikami, powołał placówkę leczniczą pod nazwą Posener Sanatorium. Lecznica powstała w zespole budynków przy ówczesnej Schillerstrasse (obecnie przy ul. Elizy Orzeszkowej  6/10). Szpital jako prywatna lecznica pod nazwą Posener Sanatorium funkcjonowało do wybuchu I wojny światowej. 

Thorner Zeitung Ostdeutsche Zeitung und General-Anzeiger 1906 r.


Na samym początku placówka miała charakter ginekologiczno-położniczy, jednak wkrótce oddano do użytku także oddziały chirurgiczny i wewnętrzny.  Szpital jak na ówczesne czasy był luksusowy, a do dyspozycji pacjentów  były dobrze wyposażone pokoje oraz ogród.

Lecznica, w 1933 zmieniła się w Szpital Kolejowy w Poznaniu, podlegający władzom miejskim.

W lipcu 2007 szpital zakończył działalność, a budynki kupiła firma developerska.

09 sierpnia

Spadające gwiazdy, czyli łzy świętego Wawrzyńca



"Deszcz gwiaździsty obserwować będzie można znowu od 9 do 14 sierpnia. Dziwne to zjawisko nazywa lud łzami św. Wawrzyńca, męczennika, który został spalony na stosie w 258 roku."

 Jedni powiadają, że to iskry z rusztu, na którym spalono świętego. Inni, że to niebo płacze gwiazdami nad niedolą męczennika. 

„W czasie od 8 do 12 sierpnia przedstawia niebo zawsze podczas pogodnych nocy niezwykły widok. Co chwila odrywa się od ciemnego sklepienia jakaś gwiazda i spada jasną smugą gdzieś na skraj horyzontu. Jak gdyby wszystkie gwiazdy zachwiały się na niebie, tak, że najsłabszy wiatr strząsa je na ziemię, niby zeschłe liście.” [Kurier Poznański 1908 r.]


#perseidy #łzyświętegoWawrzynca #poznan1908

07 sierpnia

Humor z czasów prababci, czyli ozorki od Idźkowskiego


— Panie doktorze, czuję się bardzo źle.
— Niech pani łaskawa pokaże języczek...
— Proszę pana.
— Ależ język prześliczny jak u Idźkowskiego.
------------
Echo ilustrowany tygodnik powieściowy i humorystyczny R. 2, nr 32 ([1913])


*Idźkowski – Leon Idźkowski, znany rzeźnik poznański, Od 1908 roku właściciel „składu mięsa i fabryki kiszek, pędzonej siłą elektryczną, na Chwaliszewie (pod numerem 2). 

04 sierpnia

Mezalians z kupieckich sfer, czyli historia ciotecznej babki Heleny

Może zacznę od tego, dlaczego interesują mnie Garbary, a szczególnie konkretne miejsce przy tej ulicy. Przedwojenny adres to Garbary 37, dziś, o ile się nie mylę to narożnik Garbary /Woźna 12. Z kamienicą tą związane są zagadkowe losy mojej ciotecznej babki, czyli siostry dziadka Heleny. Niewiele o niej wiem, bo zmarła młodo w latach dwudziestych. Dziadek również nie zdążył mi o niej opowiedzieć, bo też nie zdążyłam go poznać ­– zmarł jeszcze przed moimi narodzinami. Po Helenie została barwna, choć tragiczna legenda, w której, choć z trudem, ale udało się odnaleźć niewielkie ziarnka prawdy.

Zacznijmy zatem o bajki. Żyła sobie piękna i młoda, choć uboga dziewczyna, która miała szczęście poznać bogatego i przystojnego młodziana o szlacheckim rodowodzie, pochodzącego gdzieś z kresów ówczesnej Rzeczpospolitej. Mimo oczywistego mezaliansu nawet rodzice narzeczonego akceptują ubogą przyszłą synową, ale w dniu ślubu dojść miało do nieszczęścia. Panna młoda kończyła właśnie ubieranie się do ceremonii, gdy zamiast pana młodego przybywa posłaniec z mrożącą krew w żyłach wiadomością: „ŚLUB ODWOŁANY! PAN MŁODY ŻONATY!”. Cóż zatem się okazało, niecny narzeczony zdążył się ożenić z jakąś aktoreczką w Paryżu.  Niedoszła panna młoda padła bez zmysłów i zmarła nie odzyskawszy już przytomności. Pochowano bidulkę w ślubnej sukni, a pogrzeb wyprawili niedoszli, acz skruszeni winą niepoprawnego syna, niedoszli teściowie. Trumnę na cmentarz wiózł karawan zaprzężony w szóstkę białych koni…

Wersja bliższa prawdzie nie jest już tak romantyczna. Helena, owszem była zapewne uboższa od swego przyszłego wybranka, kupca Jana Lewandowicza, ale miała całkiem przyzwoity fach w ręku – była krawcową.  Jak splotły się losy zamożnego kupca z ubogą dziewczyną z Chwaliszewa? Lewandowiczowie nie pochodzili (przynajmniej na dziś – nie mam takiej wiedzy) z odległych kresów, a z Ostrzeszowa. O szlacheckich korzeniach?  Cóż…  raczej też nic mi nie wiadomo. Od pokolenia mieszkali jednak w Poznaniu, gdzie zapewne doszli do względnego majątku. Dość, że dzieci wykształcili przyzwoicie, a córka Józefa (siostra Jana) pobierała nawet naukę gry na fortepianie w Paryżu. Jan Lewandowicz został kupcem i prowadził sklep przy wspomnianych Garbarach, na narożniku Woźnej. 


Na Woźnej, pod ówczesnym numerem 18  też miał swoje mieszkanie. Czy Helena pracowała w firmie Jana? I od jak dawna się znali? W 1920 roku Helena rodzi syna „z nieprawego łoża”. Czy ojcem dziecka jest Jan? Synek Heleny nie dożywa jednak roku. Sama Helena zamieszkuje w 1922 roku u Lewandowicza, gdzie w czerwcu rodzi córeczkę o wdzięcznych imionach Lidia Higina. Tę Jan uznaje za swoją prawowitą córkę i wkrótce, we wrześniu 1923 roku, bierze z jej matką ślub. Ceremonia zapewne odbyła się bez rozgłosu, w pobliskiej Mosinie, nie w Poznaniu, co świadczy, że dla obojga było to zapewne po prostu zalegalizowaniem związku. Związku z miłości, bo gdy dwa miesiące po ślubie Helena umiera, Jan zadba o rzeczywiście wystawny pogrzeb, na którym występuje nawet chór z poznańskiej opery.


 Niestety – wkrótce umiera też ukochana córeczka. W styczniu następnego roku Jan powiadamia „nowym ciosem dotknięty”  w niezwykle emocjonalnym, jak na ówczesne czasy, nekrologu: „po nieodżałowanej niedawno stracie żony mojej, ś. p. Heleny, zasnęła znowu, za zarządzeniem woli Bożej […] wśród okrutnych cierpień snem wiecznym, moje jedyne najukochańsze dziecię Lidja-Hygina Lewandowiczówna, dobiegająca drugiej wiosny życia”.  


Nie zachowało się żadne znane mi zdjęcie Heleny ani Jana. Jedyne co wiem, że siostra Jana – Józefa zmarła w 1936 roku w Poznaniu. Jan i jego brat Wojciech wyjechali do Częstochowy, gdzie zmarli. Nie zachował się też grób Heleny i jej córeczki. Cmentarz farny przy ulicy Bukowskiej zamknęli Niemcy w czasie okupacji. Został zlikwidowany po 1945 roku.

Znalazłam kilka reklam sklepu Lewandowicza. Do tego dwa plan Garbar z repozytorium CYRYL (z z 1923), na którym umieściłam położenie sklepu Lewandowicza. Jakby czasem ktoś trafił na zdjęcie kamienicy, sklepu, czy posiadał informacje na temat rodziny Lewandowiczów, to proszę o kontakt.